Blog miniatruki

Życie z Górnikiem

To był zwykły poranek, pracowałam już od kilku godzin kiedy coś mnie zaniepokoiło.Siedziałam przed komputerem i czułam że coś jest nie tak, coś się zmieniło. Popatrzyłam na zegarek, już od 30 minut powinien być w domu.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że do pracy jedzie mniej więcej 5 minut,  30 – to naprawdę dużo. Przez myśl przeszło mi, że może pojechał do fryzjera, ale nic mi o tym wcześniej nie mówił. Starałam się racjonalnie uspokoić, ale emocje wewnątrz mną szargały. Nie potrafiłam się na niczym skupić. Najgorszy jest fakt, że nie mogłam do niego dodzwonić by upewnić się czy jest cały i zdrowy. Nic by to nie dało, ponieważ pracuje pod ziemią.

Minęło kolejne 30 minut. To już przeszło godzina… Mimowolnie w mojej głowie kłębiły się najczarniejsze scenariusze. Przecież kilka miesięcy temu, 5 mężczyzn zginęło w sąsiadującym Jastrzębiu Zdroju. Nie sposób tych myśli wyrzucić z głowy. One tam zawsze są, gdy on się spóźnia.

Nie wytrzymałam sama w domu, poszłam do Teściowej. Trochę mnie uspokoiła i pocieszyła: “Gdyby coś się złego działo, zadzwoniliby. Trzeba się cieszyć że nie dzwonią”. W tym momencie mój telefon zaczął dzwonić, dostałam smsa. To był sekundy, które wlekły się niemiłosiernie. To było serce, które chciało wyskoczyć z piersi. Wiedziałam, że muszę odczytać wiadomość…

„Adam prosił żeby przekazać że będzie później, ze względu na awarię.”

Zaczęłam płakać, sama nie wiem dlaczego. Czy dlatego, że całe napięcie w momencie uszło, a może dlatego, że mój Mąż wiedząc co będę przechodzić, postanowił mnie uspokoić, mimo małych możliwości kontaktowych.

Wrócił po 4h. A tamta godzina, była dłuższa niż trzy kolejne.

Później dowiedziałam się, że inne żony wydzwaniały za mężami do kopalni w ten dzień. Ja nie musiałam, ale dało mi to do zrozumienia ,że nie jestem sama. Że nie tylko ja to wszystko tak przeżywam. Że nie tylko ja martwię się o męża pracującego w niebezpiecznym miejscu.

Uwierz lub nie, ale dla żon górników takie spóźnienie to naprawdę ogromne emocjonalne przeżycie. Zazdroszczę wszystkim tym, których drugie połówki pracują na powierzchni, z którymi jest kontakt, na których nie może zawalić się ziemia.

Dlatego każde narzekanie na to, jak to górnicy i ich żony mają się wspaniale, trafia we mnie emocjonalnie. Pogodziłam się już z faktem, że ludzie patrzą tylko na to co dana osoba ma a nie na to co poświęca i jakie niebezpieczeństwo nad nią ciąży. Zastanówmy się tysiąc razy, zanim ocenimy czyjeś życie, nie zając go od podszewki.

__________

W tym roku, na kopalniach w naszym kraju zginęło już 12 osób. Dla porównania, 2017 pochłonął 15 ofiar śmiertelnych a 2016 – 27.