Blog miniatruki (1)

Dzień z życia Królika

Cześć! Jestem Pyza i pokażę Ci dziś jak wygląda dzień z życia królika.

Poranek

Dzień z życia królika zaczyna się od śniadanka coś co lubimy z Harrym najbardziej! Wiola daje nam dwie łyżki (dla każdego po łyżce, ale czasem zjadam trochę z części Harrego gdy on za wolno je ;D ) suszonej mieszanki warzywnej firmy Lili farm. Bardzo ją lubimy i podobno jest najlepsza dla króliczków, karmy są niezbyt dobre dla nas bo bolą nas potem brzuszki. Po śniadaniu, gdy skończymy pucować warzywka, Wiola podaje mi leki na moje obciążone serce. Bardzo tego nie lubię, nie bardzo chcę współpracować. Kiedyś brama mnie do rąk, zawijała w ręcznik jak burito, czujecie? Jak burito! I podawała do pyszczka leki rozpuszczone w wodzie (w strzykawce). Na szczeście zrozumiała że cały ten zabieg bardzo mnie stresował i zdecydowała podawać mi leki w inny sposób. Te leki mam brać do końca życia! To straszne, bo są nie smaczne. Ale Wiola postanowiła podawać je w klatce… Otwiera górną klapę klatki, głaszcze mnie, mówi miłe rzeczy, ogólnie myśli że się nie domyślę o co jej chodzi. Przytrzymuje mi lekko pyszczek i podaje strzykawkę, często musi to powtarzać, bo ja się tak nie dam za pierwszym razem! O nie! Musze pokazać że mam pazur

Potem dostajemy jakiś smakołyk, malinkę suszoną albo jabłuszko i ziółka. Ona kupuje jakąś specjalną mieszankę u Cioci Marty (wet. Marta Białasik – Synergia Bytom). Przecież wszyscy wiedzą kto to Ciocia Marta! Nie musisz tu takich nawiasów stawiać i wchodzić mi w słowo… Tup!

Czasem tak tupię na Wiolę gdy jestem niezadowolona. Częściej jednak gdy czuję jakieś zagrożenie. Albo słyszę jakiś dziwny, nieznany mi dźwięk.

Przedpołudnie i południe

No więc, po tych wszystkich smakołykach wyskakujemy radośnie z klatki i udajemy się do naszego kartonowego domku. Troszkę nam z Harrym zajął remont, w sumie to nadal trwa. Już zrobiliśmy z jednego okna drzwi balkonowe, teraz zrywamy podłogę. Myślę że jak skończymy będzie całkiem miło. Jak już troszkę popracujemy to zazwyczaj Wiola nas głaszcze, przynosi troszkę sianka do domku i zaczynamy drzemać. Bardzo lbię te drzemki, szczególnoe w te upały! Serio! Jak może być tak ciepło? Wiola stara się jak może żeby nam było lżej, dlatego wlewa do butelki plastikowej wodę i w nocy ją zamraża, potem  w dzień, leżymy sobie obok niej i jest dużo lepiej. Wiecie jaki fajny chłodek? Osobiście bardziej lubię się przytulać do tej butelki niż do Harrego w takie pogody. Ale on nie ma mi  za złe bo czesto przychodzi mnie lizać po uszkach baaaardzo to lubię!

Popołudnie

Do godziny 17.00 drzemiemy sobie, w zimie troszkę krócej, bo jest dużo chłodniej i nie męczymy się tak. Wiola mi mówi że czasem jak zasnę to chrapię! Wyobrażacie sobie? Ja przecież w życiu nie chrapałam! Damy nie chrapią a co dopiero królicze. Gdy my śpimy, Wiola sprząta naszą klatkę, dokłada sianka, wymienia wodę itd.

Gdy wstaniemy to wychodzimy z domku i troszkę się gonimy Harry wskakuje na kanapę a Wiola siada na dywanie i głaszczemy się. No bo przecież jak ona mnie głaszcze to ja ją też nie? Czasem nawet poliżę ją po nodze a ona się wtedy cieszy jak głupia. Przecież to nic takiego prawda? Ona wie że ja ją kocham, ale zachowuje się tak jakby wiedziała to tylko wtedy gdy ją poliżę. Ehhh….

Czasem też kładzie się na podłodze a my z Harrym po niej skaczemy i wąchamy ją. Wtedy już wiem wszystko! Gdzie była i z kim, ale nie będą Adamowi kablować, żaden ze mnie kapuś.

Wieczór i noc

Po intensywnym głaskaniu, koło godziny 22:00 wskakujemy do klatki i domagamy się kolacji, no ileż można czekać? Czasem dostajemy świeże warzywa, a czasem znów mieszankę warzywną. Kiedyś dostawałam co wieczór świeżą pietruszkę i marchewkę, ale mój poprzedni mąż Kasztanek, który był z Wiolą 6 lat, zakrztusił się i i umarł brakuje mi go czasem, Wiola do dziś czasem płacze. Dlatego boi się dawać nam świeże warzywa. Marchewkę daje nam potartą na tarce, co jest bardzo wygodne, a ona jest spokojniejsza. Po kolacji znów dostaję te paskudne lekarstwa a po nich, dostajemy siemię lniane lub ostropest bardzo je lubię!

Po zjedzeniu, leżymy i miziamy się a Wiola idzie już spać. W nocy nie zawsze śpimy, częściej jemy sianko i liżemy się

I tak wygląda dzień z życia królika, jeśli macie w domu jakiegoś naszego kuzyna, to polecam Wam zobaczyć obszerny wpis Wioli o tym jak wygląda opieka nad nami z tej drugiej, człowieczej strony

Opieka nad królikiem

Dziękuję za uwagę i koniecznie zobaczcie dzisiejsze instastory Wioli, na którym głównie króluję dziś ja